O wizualizacji i moim specjalnym zeszycie :)

Mam taki zeszyt, w którym zapisuję różne rzeczy. Są w nim moje notatki związane z rozwojem osobistym.  Jest m.in. moja lista sukcesów, zapiski z webinarów, w których brałam udział i tym podobne rzeczy. Prowadzę go od początku do końca i od końca do początku. Tak jak w liceum, miało się jeden zeszyt od przynajmniej dwóch przedmiotów.;)

W sumie rzadko przeglądam go, ale dziś wpadły mi w oko zapiski z Biznesu dla Kobiet, którego byłam gospodynią w styczniu tego roku. Robiłam tam prezentację o sobie, w której zawarłam m.in. plany na przyszłość. Wszystkie z tych planów zrealizowałam, a jeden z nich jest w trakcie realizacji.  Zaczęłam, więc przeglądać cały zeszyt i znalazłam w nim: „upublicznij swoje cele, to dodatkowa motywacja, bo chcemy być słowni”. To z kolei z prezentacji Jakuba B. Bączka. Czytam dalej, tym razem notatki z filmu „Sekret – prawo przyciągania”: „Życie to fizyczna manifestacja myśli pojawiających się w naszych umysłach.” Mam ciarki jak o tym piszę.

Nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny. To, kogo spotykamy na swojej drodze, co oglądamy i czego słuchamy ma ogromne znaczenie. Otaczając się dobrem, sprawiamy, że dobro gości w naszej codzienności.  Jeszcze kilka lat temu, gdyby ktoś powiedział mi o wizualizacji olałabym to. Teraz sama ją wykorzystuje do kreowania własnej rzeczywistości. Swoją drogą mój chrzestny polecał mi książkę „Sekret…” jakieś 7-8 lat temu. Wtedy uznałam, że to nie dla mnie. To nie są rzeczy, które usłyszałam od jakiegoś coacha czy przeczytałam w książce i ślepo przyjęłam za prawdę. Sprawdziłam to na sobie. Pisze to pani urzędnik, która jeszcze miesiąc temu przybijała setki pieczątek dziennie i robiła rzeczy, przez które czuła, że marnuje swoje życie. Wracając do pracy w grudniu 2018, cały czas powtarzałam sobie, że to tylko na chwilę i daję sobie czas do czerwca. Mamy czerwiec, a ja jestem wolnym człowiekiem.