Mniej znaczy więcej.

Zaczęłam pisać ten post pod koniec listopada. Dziś wracam do niego.

Minimalizm to ostatnio modny temat. Sporo się o tym słyszy w mediach różnorakich. Kiedyś polecono mi obejrzeć: „Minimalizm. Dokument o ważnych rzeczach”, bo po tym wyrzuca się połowę rzeczy z domu. Z nieskrywaną satysfakcją stwierdziłam, że u mnie za bardzo nie ma, czego wyrzucać. Jestem wdzięczna moim rodzicom, że z domu wyniosłam, co jest ważne w życiu. Żadna nowa rzecz nie sprawi, że będziemy szczęśliwsi, czy lepsi. Żadna metka nie sprawi, że będziemy kimś, kim nie jesteśmy. Kupione szczęście trwa tylko chwilę. Rzeczy „must have” pojawiają się co chwila, a jedyne z czym zostajemy to, góra niepotrzebnych przedmiotów i puste konto.  Zastanówmy się ile w domu potrzebne jest szklanek, talerzy itp? Ile spośród wszystkich ubrań w szafie rzeczywiście nosimy?

Nie neguję chęci bycia modnym, czy zamiłowania do ładnych rzeczy. Każdy je lubi, ja również. Jednak chcę, zwrócić uwagę na to, co jest naprawdę ważne. Na pewno nie jest tym posiadanie jakichkolwiek rzeczy materialnych w nadmiarze. Postawmy na jakość.  Ze względu na jakość właśnie, zdecydowaliśmy się z mężem robić koszulki Stanu Harmonii z bawełny organicznej. Nabywając nowe rzeczy, raczej kieruję się ponadczasowością niż modą. Mam retro duszę i moje serce raczej szybciej zabije do jakiejś klasycznej koszuli niż jeansów z dziurami.

Jak w każdym temacie, mogę przytoczyć kilka przykładów, w jaki sposób wpłynęła na mnie praktyka jogi, w kontekście minimalizmu. Choć w moim przypadku myślę, że bardziej przeważają uwarunkowania wynikające z wychowania i mojej natury. Co na pewno dała mi joga to, bardziej świadome podejście. Wybieram przedmioty lepszej jakości i kupuję rzadziej.  To się tyczy nie tylko odzieży, ale jedzenia i kosmetyków również.  Joga powoduje, że darzymy bardzo dużym szacunkiem nasze ciało i zdrowie. Zaczynamy doceniać, jakim cudem jest nasz organizm, który posiada niesamowite zdolności regeneracji, samo uzdrawiania, potrafi wykonywać niesamowite rzeczy, jeśli odważymy się spróbować. Wiedząc o tym, chcemy darować sobie to, co najlepsze. Poranna praktyka z intencją jest zbawieniem dla ciała, duszy i umysłu. Dlatego kiedy doświadczy się jak wspaniały jest dzień po porannej sadhanie, nie można przestać.

Co więc musimy mieć? Kogoś do kochania, coś do jedzenia, dach nad głową i coś do ubrania.

To raczej niewiele. :)